
6 sierpnia, godz. 12:00.
Wczoraj wieczorem po ustabilizowaniu się warunków pogodowych wznowiliśmy poszukiwania.
W pierwszej kolejności sprawdziliśmy niezbadany, ale zaznaczony na mapie wrak znajdujący się w pobliżu zagrody minowej 16a. Na zaznaczoną na mapie pozycję dotarliśmy około północy. Niestety po dokładnym przeszukaniu obszaru prawie siedmiu kilometrów kwadratowych nie trafiliśmy na ślad wraku. Podjęliśmy więc decyzję o sprawdzeniu kolejnego miejsca, w którym według map, powinien znajdować się niezidentyfikowany wrak.
Nad ranem ponownie rozpoczęliśmy dokładną penetrację zaznaczonego miejsca. Niestety pomimo przeszukania kilku kilometrów kwadratowych i tym razem nie trafiliśmy na interesujący nas obiekt. Po raz kolejny okazało się, że mapy nawigacyjne nie zawsze są dokładne.
Skąd wynikają te niedokładności?
Otóż pozycje, na których umieszczane są informacje o wrakach najczęściej wskazują rybacy. Są to bowiem miejsca gdzie dochodzi do częstego uszkodzenia sieci. Nie rzadko bywa też, że miejsca odnalezienia wraku zgłaszają statki posiadające mniej dokładne urządzenia sonarowe i dopiero dokładne badania mogą potwierdzić, czy we wskazanym miejscu rzeczywiście znajduje się wrak.
Dziś rano przeprowadziliśmy testy robota podwodnego. Wszystko działa sprawnie i bez zarzutu. Teraz wracamy na byłe niemieckie pole minowe 16b, żeby dokładniej zbadać wrak, na który tam natrafiliśmy kilka dni temu. Po tej inspekcji, którą planujemy na późne godziny popołudniowe podejmiemy dalsze decyzje co do poszukiwań.
Sonar i sonda wielowiązkowa działa nadal. Poszukiwania trwają. Mimo nieubłaganie uciekającego czasu jesteśmy dobrej myśli.
Pozdrawiamy wszystkich serdecznie. Dziękujemy, że jesteście z nami.
W pierwszej kolejności sprawdziliśmy niezbadany, ale zaznaczony na mapie wrak znajdujący się w pobliżu zagrody minowej 16a. Na zaznaczoną na mapie pozycję dotarliśmy około północy. Niestety po dokładnym przeszukaniu obszaru prawie siedmiu kilometrów kwadratowych nie trafiliśmy na ślad wraku. Podjęliśmy więc decyzję o sprawdzeniu kolejnego miejsca, w którym według map, powinien znajdować się niezidentyfikowany wrak.
Nad ranem ponownie rozpoczęliśmy dokładną penetrację zaznaczonego miejsca. Niestety pomimo przeszukania kilku kilometrów kwadratowych i tym razem nie trafiliśmy na interesujący nas obiekt. Po raz kolejny okazało się, że mapy nawigacyjne nie zawsze są dokładne.
Skąd wynikają te niedokładności?
Otóż pozycje, na których umieszczane są informacje o wrakach najczęściej wskazują rybacy. Są to bowiem miejsca gdzie dochodzi do częstego uszkodzenia sieci. Nie rzadko bywa też, że miejsca odnalezienia wraku zgłaszają statki posiadające mniej dokładne urządzenia sonarowe i dopiero dokładne badania mogą potwierdzić, czy we wskazanym miejscu rzeczywiście znajduje się wrak.
Dziś rano przeprowadziliśmy testy robota podwodnego. Wszystko działa sprawnie i bez zarzutu. Teraz wracamy na byłe niemieckie pole minowe 16b, żeby dokładniej zbadać wrak, na który tam natrafiliśmy kilka dni temu. Po tej inspekcji, którą planujemy na późne godziny popołudniowe podejmiemy dalsze decyzje co do poszukiwań.
Sonar i sonda wielowiązkowa działa nadal. Poszukiwania trwają. Mimo nieubłaganie uciekającego czasu jesteśmy dobrej myśli.
Pozdrawiamy wszystkich serdecznie. Dziękujemy, że jesteście z nami.
2008-08-06 13:58, Krzysztof Piwnicki
Komentarze:
| 1 | Powodzenia i przyjaznych prądów. 2008-08-06 14:20, Śledz-U, 195.187.108.5 |
| 2 | Zycze powodzenia do ostatniej sekundy wyprawy. 2008-08-06 14:26, Paweł Różański, 80.50.95.226 |
| 3 | Przyczyna zatonięcia według słynnej relacji
członka załogi
Miesięcznik Morze w 1964 roku, w numerze 6, w
25. rocznicę zaginięcia ORP ORZEŁ, zamieścił
artykuł Feliksa Prządaka,
zatytułowany "Prawda piękniejsza od fantazji".
Autor, pozostały przy życiu członek załogi
ORŁA, ówczesny bosmanmat, przedstawił
swoje informacje o ostatnim patrolu tego okrętu.
Ten fragment jego tekstu prezentujemy poniżej.
ORP "Orzeł" zginął dnia 25 maja 1940 roku
około godziny 23.00 podczas wykonywania zadania
bojowego w pobliżu
Helgolandu. "Orzeł" należał wówczas do II
flotylli okrętów podwodnych w Rosyth. "Orzeł"
wyszedł na swój
tragiczny patrol dnia 23 maja 1940 r. około
godziny 18.00. Znajdowałem się wówczas w izbie
chorych na bazie
flotylli - HMS "Forth".
Dnia 26 maja około godziny 7.00 do izby chorych
przyszedł angielski marynarz. Przeprosił
sanitariusza, podszedł
do mnie i powiedział: "listen my dear friend, I
have news for you". Zapytałem jakie to
wiadomości. A on odpowiada,
że mój okręt został zatopiony. Zerwałem się
z łóżka, lecz Anglik powstrzymał mnie;
prosząc o dyskrecję
opowiedział mi, że jest radiotelegrafistą i w
nocy pełnił służbę na HMS "Forth". Przed
północą odebrał od
holenderskiego okrętu radiogram, że salwą 4
torped zatopił niemiecki okręt podwodny. Oficer
dyżurny, wiedząc,
że "Orzeł" miał zmienić w tym sektorze okręt
holenderski, kazał radiotelegrafiście nadać
radiogram wzywający
"Orła" do podania swoich znaków rozpoznawczych.
Mój informator kilkakronie nadawał treść
radiogramu. "Orzeł"
jednak nie odpowiedział. Anglik, kiedy
dowiedział się, że w izbie chorych leży polski
marynarz, postanowił zaraz po
zdaniu służby przyjść i podzielić się z nim
smutną wiadomością. Prosił mnie raz jeszcze o
dyskrecję, bo za
przedwczesne ujawnienie tej wiadomości mógł
zostać ukarany. Dodał jeszcze, że zatopienie
"Orła" przez okręt
sojuszniczy wywołało konsternację i
zamieszanie. Z tego też względu zamiast o
godzinie 24.00 zdał służbę dopiero
rano. Przedstawił mi się - George Ritche i
wyraził chęć zobaczenia się ze mną po
wyzdrowieniu.
Wiadomość o zniszczeniu "Orła" przygnębiła
mnie. Straciłem najlepszych kolegów, z którymi
związany byłem
wspólną sprawą i ostatnią cząstkę Polski,
jaką był dla mnie "Orzeł". Wraz z okrętem
zginęło 61 Polaków i 3
Anglików.
Po stracie "Orła" Admiralicja Brytyjska zmieniła
taktykę przejść okrętów podwodnych na sektor
i z powrotem
oraz zmian na sektorach. Odtąd wszystko odbywało
się tylko pod wodą. 2008-08-06 14:29, bih, 62.111.240.220 |
| 4 | Witam. Mam pytanie. Dlaczego uparliście sie na te
zagrody minowe?Skro utracono kontakt z orłem 25
maja, to dlaczego nie chcecie spenetrować
akwenu(sektoru) w którym utracono
kontakt?Pozdrawiam załogę. 2008-08-06 14:31, Kuba Jaśkiewicz, 89.78.241.63 |
| 5 | Gorąco Was pozdrawiamy. Wierzymy, ze sie uda.
Powodzenia. 2008-08-06 14:32, Lucyna i Daria, 85.237.187.56 |
| 6 | nastawiali się na pole minowe 16b i byli
przekonani że orzel tam jest, zapewne planowali
że po kilku dniach poszukiwań go odnajdą i
zaczną nurkowania, badania itp. co wypełni im
czas do końca wyprawy Sadzę że nie mieli
sprecyzowanych planów awaryjnych w razie nie
znalezienia orła i nie byli przygotowani na
sprawdzanie inych hipotez w czasie tj wyprawy,
dlatego teraz wygląda to tak a nie inaczej ( to
sa moje opinie i mogę się mylić !!!!!) 2008-08-06 14:42, tomekb, 91.198.89.2 |
| 7 | Może jednak sprawdzić w pobliżu Helgolandu czy
tam leży ORZEŁ tylko tak łatwo się mówi
tylko jaki rejon? 2008-08-06 15:01, |
| 8 | Pozdrowienia i życzę Wam dobrej pogody oraz tego
przysłowiowego ŁUTU SZCZĘŚCIA ,nie traćmy
nadziei,podziwiam Waszą determinację,dalej
trzymam kciuki . 2008-08-06 15:04, lucjan krystek, 212.244.165.75 |
| 9 | może na początek zbadać kilka zaznaczonych a
nie zidentyfikowanych wraków w tamtym rejonie,
zpewne jest ich tam sporo, no ale by to zrobić
trzeba by uwierzyć w tamtą teorię 2008-08-06 15:10, tomekb, 91.198.89.2 |
| 10 | Inna hipoteza
Jeśli nie "Taku", to teoretycznie który z
okrętów mógł napotkać "Orła" i
przeprowadzić atak na niego dnia 25 maja?
Na podstawie dokumentów, do których zaliczam
raporty, dzienniki okrętowe wszystkich okrętów
operujących na wschodnim wybrzeżu Wielkiej
Brytanii można stwierdzić, że żaden okręt
aliancki nie znajdował się w maju pod
Helgolandem, mimo że w rozmowach codziennych
między załogami używano zwrotu "pod
Helgolandem" dla określenia rejonu B, czyli
akwenu patrolowania (patrz: mapa). Czy należy
przypuszczać, że teza Feliksa Prządaka
określająca 25 maja jako dzień storpedowania
"Orła" nie jest prawdziwa? Może Prządak
pomylił daty i obranym celem zarejestrowanym
przez "Taku" był jednak "Orzeł"? Zanim postawimy
krzyżyk nad Van Der Bylem, przyjrzyjmy się
autorowi opowiedzianej historii o storpedowaniu.
Nie chodzi mi, jak każdy przypuszcza, o
Prządaka, lecz o telegrafistę z bazy w Rosyth -
George''a Ritche''a. Historia przekazana przez
orłowca - choć mogła być niedokładnie
zrozumiana przez Polaka - posiada zbyt wiele
detali, aby uznać ją za "dzieło" fantazji.
Postawiłbym raczej pytanie, czy George Ritche
udzielił rzetelnych informacji, czy też
przekazał, pomimo szczerych chęci, z różnych
źródeł usłyszane bzdury? A jest to bardzo
możliwe...
Pewnego dnia, poprzedzającego rzekomy atak na
"Orła", na Morzu Północnym doszło do
zdarzenia, którego uczestnikami były dwa
francuskie okręty podwodne - "La Sybille" oraz
"Antiope". 10 (francuska) flotylla z okrętem
bazą o nazwie nawiązującej do autora książek
fantastycznych - w tym historii o Nautilusie -
Juliusza Verne''a była od marca 1940 roku pod
rozkazami Admiralicji Brytyjskiej. 16 maja oba
okręty opuściły Harwich. Ich załogi miały
świeżo w pamięci kwietniową nieszczęsną
potyczkę w basenie portowym, kiedy to "La
Sybille", wychodząc na patrol, uderzyła w swego
"brata", uszkadzając mu stery głębokościowe.
Rejonami obu jednostek w majowym patrolu były
obszary w pobliżu holenderskiej wyspy
Terschelling, której położenie można uznać,
jak przekazał George Ritche - "w pobliżu
Helgolandu" (patrz mapa). Francuskie okręty były
w tym czasie najbliżej rozmieszczonymi
jednostkami przy rejonie B[6].
19 maja w godzinach wieczornych "Antiope",
operujący bliżej lądu, w nieznacznej
odległości od latarni Terschelling,
zarejestrował na podsłuchu odgłosy śrub. Przez
trzy godziny, będąc w zanurzeniu, śledził
znajdującą się w pobliskim rejonie jednostkę.
Dwie godziny przed północą wynurzył się i
wachta spostrzegła w odległości 3 km sylwetkę
okrętu podwodnego. Bez chwili zastanowienia
dowódca nakazał zmianę kursu na nieznany okręt
oraz wobec dogodnych warunków pogodowych (pełnia
księżyca) zdecydował się przeprowadzić atak z
zanurzenia. "Antiope" poszedł pod wodę i z
prędkością 5 węzłów skierował się w
stronę wrogiego "U-boota". Wachta była
przekonana, że okrętem tym nie mógł być ani
okręt brytyjski, ani francuski.
Odbiegam na moment od opisu... Logiczne wydaje
się przypuszczenie, że gdyby francuski dowódca
miał na celowniku sylwetkę innego alianckiego
okrętu podwodnego - w tym "Orła" - wziąłby go
z pewnością za niemieckiego U-boota...
Niefrasobliwość Francuza okazała się jeszcze
bardziej przerażająca!
Zbliżała się północ. Pomimo dobrej pozycji do
ataku dowódca nie zdecydował się na odpalenie
torped z odległości 1500 metrów. Kontynuował
pościg w celu zaobserwowania detali na sylwetce
swej ofiary. Ta jednak, będąc w położeniu
nawodnym i mając większą prędkość niż
będący pod wodą "Antiope", zmieniła kurs i
zaczęła się oddalać. Dowódca "Antiope"
rozkazał wynurzenie i pościg za oddalającym
się przeciwnikiem. Wachta na kiosku ponownie
próbowała wyodrębnić charakterystyczne cechy
okrętu przez lornetki. Nagle sylwetka "U-boota"
gwałtownie zaczęła się powiększać! Nikt nie
zauważył działa na pokładzie, a kształt
kiosku przypominał bez złudzeń pionowy,
cylindryczny kształt kiosku niemieckiego U-boota!
Pięć minut przed północą 20 maja z
odległości 1000 metrów "Antiope" odpalił trzy
torpedy. Francuskie "cygara" minęły jednak cel!
Następne linijki raportu dowódcy "Antiope" są
wyłącznym tłumaczeniem motywów ataku na
okręt, którego sylwetka nie przypominała
bratniego - tej samej klasy okrętu - "La
Sybille".
"La Sybille" przerwała wkrótce patrol i 24 maja
dotarła do swej bazy w Rosyth, natomiast
"Antiope" kontynuował działania w rejonie H. 24
maja zakończył patrol i skierował się w drogę
powrotną, już nie do Rosyth, ale do Dundee,
gdyż 10. flotylla wraz ze statkiem bazą została
tam w międzyczasie przeniesiona. W drodze
powrotnej, między 24 a 28 maja, francuski
"Antiope" nie napotkał na swej drodze
operującego już w tym czasie w rejonie A.3 ORP
"Orzeł". Do Dundee doszedł 28 maja[7].
Atak torpedowy "Antiope" trzema torpedami na
bratniego "La Sybille" wysuwa dość poważne
przypuszczenie, że to o tej pomyłce opowiedział
Feliksowi Prządakowi brytyjski telegrafista.
Przypomnę, że atakowana "La Sybille" dotarła do
bazy 24 maja, dzień przed służbą George''a
Ritche''a, podczas której rzekomo otrzymał on
meldunek o storpedowaniu "Orła". Skąd się więc
wziął "okręt holenderski"? Być może
powiązano fakt przeformowania bazy flotylli
francuskiej z dołączeniem do niej okrętów
holenderskich, co narobiło w umyśle George''a
Ritche''a sporego mętliku, którego efektem było
szczere "wyspowiadanie się" Prządakowi. Ale
dlaczego, jak wynika z artykułu orłowca,
brytyjski telegrafista nie spotkał się już z
Prządakiem, choć wyraził taką chęć? Jeśli
przekazał nieprawdziwe informacje - a na dodatek
"Orzeł" nie powrócił z patrolu - nie zdobył
się już na wyprostowanie swego nieumyślnie
wyrządzonego zła. Druga opcja, może bardziej
prawdopodobna, brzmi, że z powodu wywołanego
przez polskich marynarzy buntu wokół zaginięcia
"Orła" angielski telegrafista stanął przed
sądem wojskowym. Feliks Prządak wraz z
pozostałymi na lądzie orłowcami i załogą
"Wilka" nie był w stanie go odnaleźć. Zadanie
odnalezienia "okrętu holenderskiego" w Rosyth -
jeśli był nim francuski "Antiope" - było trudne
również z tego prostego powodu, że francuska
baza z okrętami stacjonowała już od 26 maja w
Dundee...
Wszystko w tej tezie można poprzeć, lecz i
podważyć. Ale żeby wymieszać Francuzów,
Holendrów z Polakami? Czy aż takimi ignorantami
są Anglicy?! Na to nie mam żadnego
wytłumaczenia...
Minęło pewnie zbyt wiele lat, aby na podstawie
opowieści pozostawionej nam przez Feliksa
Prządaka oraz dokumentów z archiwum brytyjskiego
stwierdzić, ile prawdy zawiera hipoteza o
storpedowaniu "Orła". Wierzę jednak, że
nadejdzie dzień, w którym poznamy przyczynę i
miejsce zaginięcia ORP "Orzeł" i jego załogi.
Tę prawdę należy poznać, bo jak ktoś dawno
powiedział: "Prawda piękniejsza jest od
fantazji".
Tomasz Kawa
2008-08-06 15:20, JarekT, 62.87.169.46 |
| 11 | Powodzenia zycze calej zalodze niech szczescie im
dopisze ...:) 2008-08-06 16:15, Tomasz Witkowski, 212.106.16.47 |
| 12 | Ciekawe tematy poruszacie. Mozeby ktos
skomentowal, ktos z zalogi, ktos kto wie wiecaj na
temat tych relacji i je byc moze badal? 2008-08-06 16:25, Sebastian, 12.151.151.3 |
| 13 | Pozdrawiam załogę. Myślę że musicie jednak
zmienić taktykę i zbadać wszystkie wraki które
są dostępne w pobliskich sektorach, etc. To
przyniesie napewno wiele pożytku, bo gdzieś
ktoś też czekał na bliskich, którzy nie
wrócili i byłby wdzięczny za zidentyfikowanie
wraku na którym polegli. Moze znajdziecie
chociaż 013 (to też sukces!). Po co trałować i
szukać koniecznie we wskazanych sektorach.
Wystarczy sprawdzać to co już znaleziono, a
hipoteza dlaczego tam..- sama już się dopowie.
Dlatego panowie apeluję, badajcie to co juz jest
do zbadania, a szczególnie tam gdzie sieci
rybackie rwą się szczególnie, bo wiadomo co
,,Orzeł'''' miał na dziobie:-). Gratuluję też
nie oznaczonego transportowca. Co do wspomnień
pana Prządaka, w końcu członka załogi, to
należało by zbadać, czy faktycznie nasi
sojusznicy (angole) zmienili taktykę
przechodzenia w sektory we wskazanym okresie.
Myślę że mogli coś zataić przed nami w wyniku
fatalnej pomyłki, i nie ma dostępu do tych
dokumentów, bo nikt nie chce się przyznać do
popełnionych błedów i niekompetencji.Dlatego
może szukamy faktycznie igły w stogu siana. Do
tego wszystko się komplikuje, bo nawet na
wskazanej pozycji nie ma wraku, który mieliscie
zbadać. Jednak wierzę w to że wytrwałości
Wam nie zabraknie i jak znajdą się fundusze to
przeoracie całe Morze Północne. Nie
zrezygnujecie z odnalezienia tego jedynego okrętu
legendy, który na to zasługuje, ujawniając
całą prawdę historyczną na którą tak wszyscy
czekamy. Samo rozpowszechnienie tematu będzie
napewno procentować w przyszłości, co ułatwi
dalsze poszukiwania w razie niepowodzenia.
Głęboko jednak wierzę że wyrwiecie morzu
wielką tajemnicę i znajdziecie Orła juz podczas
tej wyprawy !!! 2008-08-06 18:52, |
| 14 | no jeszcze macie jedno wyjście wyłaczyć wasze
systemy nawigacyjne i nawigowac tak jak robili to
60 lat temu. Może po prostu jestescie za
dokładni i dlatego wrakow nie ma tam gdzie byc
powinny? Naturalnie mozecie tak nawigowac jesli
macie na pokładzie ekierki katomierz cyrkiel mapy
papierowe i ołowek, no i może jakiś sekstant bo
kopas z namiernikiem macie napewno, a tabele to
sobie pewnie z internetu ściągniecie - tak a pro
pos ilu z was potrafiło by prowadzić taką
nawigację w tym astro ? ( nie pytam złosliwie
tylko z ciekawości) 2008-08-06 19:03, tomekb , 91.198.89.2 |
| 15 | Panie Tomkub A jednak nie jest tak jak Pan pisał
- oczywiście miło byłoby gdyby pierwotna
koncepcja poszukiwań i ujawnienia faktu
zatonięcia Orła na zagrodzie
minowej 16b okazała sie trafiona.
Wyprawa liczona była na czas dłuższy niż
wynikałoby to z wyliczeń dot. minimalnego czasu
poszukiwań (głownie ze względu na ewentualną
złą pogodę) - gdyby jednak pogoda okazała się
lepsza od oczekiwanej przygotowane zostały 2
warianty rezerwowe - pierwszy już znacie -
zagroda minowa 16 a - o drugim będziemy mówić
kiedy zaistnieje konieczność.
Co prawda nie można przeszukać całej
(planowanej trasy i rejonów patrolowania Orła)
gdyż zajęłoby to nie 10 dni (7 dni na
przejścia), nawet 60 dni byłoby stanowczo zbyt
mało, ale można jeszcze zrobić co nie co. I nie
chodzi tu o zabawę a poważny plan badań. Tyle
że jest to plan autorski MAP i trudno o nim
mówic wszem i wobec .
Zapewniam, że wszelkie działania w trakcie tej
wyprawy ogniskują się na uzyskaniu jak
najwiekszej ilosci informacji na temat
poszukiwanego wraku - zatem jednoznaczne
wykluczenie potencjalnych obszarów zalegania jest
tak samo istotne jak potwierdzenie faktu
zalegania.
Przy tak skromnej ilości danych źródłowych
nastepuje konieczność wykluczenia pewnych
hipotez poprzez zebranie materiału dowodowego. I
tak się to własnie odbywa.
Pozdrawiam z IMORA
2008-08-06 22:00, Benedykt HAC, 88.202.126.3 |
| 16 | Dobrze pytanie - i szybka odpowiedź - czterech.
To nie jest tak źle - 25% uczestników wyprawy.
2008-08-06 22:09, B.Hac, 88.202.126.3 |
| 17 | Moja sugestia była nieco przesmiewcza, ale Kto
chce uzyskac spektakularne efekty, ten powinien
stosowac niekowencjonalne metody. To tak jak krawo
Murphyego, niby bez sensu ale coś w tym jest>
Panska odpowiedź jest krzepiąca macie tam dwóch
kapitanów i wychodzi z tego że jeszcze dwóch
solidnie wykształconych ludzi morza. ( nie
ujmując nic starszym marynarzom, ktorzy nie
nawigują) Wiem że co poniektorym z was zalazłem
za skórę, ale jak przesledzicie moje wypowiedzi
to zacząłem niewinnie, a dopiero inni mnie
podkręcili. Mieszkam na śląsku, ale pływałem
20lat temu po morzu z CWMu nomen omen m inymi na
sy Bieszczady moim ulubionym autorem jest
Borchardt, byłem nawet na jego grobie i byc może
wyszedłem troche przed szereg zapytując dlaczego
nie szukacie funduszy poprzez zbiorki itp itd. to
w koncu wasze przedsięwzięcie i robicie to po
swojemu, tylko gdyby 23 lata temu cos na ksztalt
MAPu zajeło sie ochroną Daru Pomorza to dzisiaj
pewnie juz by go nie było, a tak zrobiono
ogólnopolską akcję i udało się uratowac tę
kolebke polskich nawigatorów, więc myślałem
że poszukiwania orła równiez można by uczynic
sprawą ogólonarodową, ale to wasza inicjatywa i
wasze decyzje. przepraszam równiez Pana
Piwnickiego za moje zbyt szybkie slowa, nie było
moja intencją pana obrazić, raczej sprowokowac
do riposty - Pozdrawiam i życze sukcesu -
postaram się już nie być taki uper..... ale nie
wiem czy dam radę 2008-08-06 22:31, tomekb, 91.198.89.2 |
| 18 | Do JarekT - to co napisałeś to bardzo ciekawa
hipoteza. Jeśli możesz mi podać z jakiego
źródła korzystałeś odnośnie tego ciekawego
incydentu będę niezmiernie wdzięczny!?
pozdrawiam! 2008-08-06 22:36, |
| 19 | nie sądzę by te wnioski pochodziły z jednego
źrodła, na moje wyczucie sa to raczej wyniki
solidnej kwerendy i wielu godzin przemysleń. Z
tym że co do watpliwości autora czy angole moga
byc aż tak zadufani w sobie że nie odrożniają
holendrów od polaków i francuzów to zapewniam
że tak mogło być. Czy wy rozrozniacie arabów
od irańczyków ? bo to zupełnie inne grupy
etniczne, a dla nas niby to samo 2008-08-06 22:42, tomekb, 91.198.89.2 |
| 20 | Śledzę Wasze poczynania od pierwszych dni rejsu.
I mam nieodparte wrażenie, że to całe
przedsięwzięcie to zabawa dużych chłopców,
którzy świetnie się bawią, za pieniądze
sponsora. Zrobić show, widać można z każdego
tematu. Pierwsze Wasze wpisy do dziennika były
przepełnione pewnością siebie - posiadanych
informacji, i swojego sprzętu. Trochę Z dnia na
dzień powietrze z Was wychodziło. Mój syn ma
zdalnie sterowany samochodzik, przyznam się, że
ja również czasem bawię się tym sprzętem.
Pozdrawiam i życzę szczęśliwego powrotu 2008-08-06 22:53, Kowalski, 77.91.14.118 |
| 21 | I tu się Tomkub z Tobą zgodzę! Anglicy zawsze
byli zadufani i prócz siebie nie widzieli niczego
innego. Z opowieści mego już nieżyjącego
dziadunia który to walczył w PSZ na zachodzie
Anglicy uchodzili za kompletnych snobów i
ignorantów. Byli nielubiani za swój stosunek do
innych nacji. Akurat w tej materii wszystko jest
możliwe!! 2008-08-06 23:07, |
| 22 | pewien znajomy niemiec ( notabene były ssmann
ktorego poznałem mieszkając w niemczech)
opowiadał że jak lecieli anglicy bombardować
linie frontu to do schronów kryli się niemcy -
jak bombardowali niemcy to kryli sie angole, a jak
bombardowali amerykanie to wszyscy uciekali gdzie
pieprz rośnie bo Yankesi nie przejmowali sie tym
gdzie spadną ich bomby. Czy w 1940 nie było
przypadkiem nad morzem połnocnym jakichś
amerykanów ( moze w brytyjskiej armii), bo jesli
tak to była by nowa teoria ??? Ten dziadek mowił
też że w Polsce był dwa razy i ani razu sie
naszemu krajowi nie przyjżał - w 1939 zanim sie
obejrzał był na ukrainie, a w 1944 i 45 na nic
sie juz nie ogladał bo wiał przed ruskimi co
sił w nogach 2008-08-06 23:19, Tomekb, 91.198.89.2 |
| 23 | Kowalski jak by wam tu to wytłumaczyć - wicie
rozumicie człowiek nie wtedy przestaje sie bawić
gdy robi sie stary, tylko robi sie stary wtedy gdy
przestaje sie bawić. Oni bawia się za pieniadze
producenta blachodachówki, jakies 500tys jak nie
chcesz ich sponsorowac to kup sobie dachówkę
ceramiczną i po sprawie. Naturalnie że ci ludzie
doskonale sie bawią, ale po primo sami sobie te
zabawe zorganizowali, a po secundo jest to
pożyteczna zabawa, bo szukają zaginioego w
tajemniczych okolicznosciach okretu podwodnego,
który co prawda zbyt wielu wrogów nie zatopił,
ale jest dla polaków tym czym np Willhelm
Gustloff dla Niemców.- obiektem kultu i pamieci
2008-08-06 23:30, tomekb, 91.198.89.2 |
| 24 | Panie Doktorze cieszy mnie ze macie pany
rezerwowe, szkoda że są tajne przez poufne, ale:
stwierdzenie że orła tam nie ma jest
niewatpliwie przyczynkiem do pożniejszego
stwierdzenia gdzie orzeł jest, to nie ulega
kwestii, jadnak miejsc gdzie orła nie ma jest
zdecydowanie zbyt dużo by wsystkie przeszukiwać
( usiłuje nie być upierdliwy, jak bum cum ) No i
nie wciskajcie mi kitu że ta wyprawa nie jest dla
was dosonałą zabawą Przeież praca zawodowa
wykonywana z pasją to własnie zabawa ??? a wy
chya jestescie pasjonatami ? ps. Uważajcie na
ulubione przez dzienniarzy okreslenie zapaleńcy i
pasjonaci - z autopsji wiem że ogól
społeczeństwa odczytuje to jako oszołomy -
lepiej uzywać słów historycy, naukowcy itp. No
i niech map odtajni coś ze swoich planów
zamierzeń i wiedzy orła nie macie ale powszechne
zainteesowanie i owszem, teraz musicie jak
Hitchcook trzesienie ziemi a potem napiecie
rośnie 2008-08-07 10:10, tomekb, 91.198.89.2 |
| 25 | Szanowny Panie Kowalski
Musze przyznać że ciekwie opisał Pan swoje
prywatne zainteresowani i pogląd na przebieg
Ekspedycji Orzeł. W tym kontekście nieodparcie
nasuwa mi się pewna konkluzja - każdy bawi się
jak może i umie najlepiej - proszę jednak nie
zapominać, że większość teorii opisujących
proces wychwania zalecają aby zabawki były
odpowiednio dobrane do aktualnego poziomu rozwoju
intelektualnego i emocjanalnego osoby wychowywanej
- zatem bawmy się dalej - i niech każdy zostanie
przy swoich zabawkach. Pozdrawiam
2008-08-07 10:14, moana, 88.202.126.3 |
| 26 | w zasadzie sterowanie samochodzikiem nie rózni
się zbytnio od prowadzenia robota, pomijając
kwestię precyzji, doświadczenia i
odpowiedzialności. Z tym roieniem show kowalski
ma racje - przykład: widzieliście wczoraj
relacje tvn gdzie z załogi jachtu który miał
kłopoty na zatoce zrobiono bandę oszołomów ?
bo wiała 6 a oni wypłyneli - a co k.... mieli
czekac aż opwieje 1 Show można robić z
wszystkiego, tyle że w przypadku tej wyprawy taki
show bedzie mial jakieś walory, nawet pomimo tego
ze zajmuje sie tym Discovery 2008-08-07 13:02, tomekb, 91.198.89.2 |







